rubinem.

- W takim razie, gdzie jest Marla i dlaczego wszyscy
- Ja... ja nie wiem. Wyjechała jakąś godzinę temu, może wcześniej. Powiedziała, że... - Lydia zniżyła głos - ... jest
się światło. Ross podszedł do niej. W kieszeni brzęczały mu drobne. Szybko wystukał numer, odwrócił się plecami
boska, Marla, co ci sie przydarzyło? - Pokrecił głowa,
żeby się przystosowała.
bębniły o dach.
tej samej chwili w holu rozległy sie drobne kroczki Eugenii i
Vianki zabłysły. Zmarszczyła nos.
zabrzmiała ostra nuta. Pochylił sie nad nia i zajrzał jej w usta.
do niego torbę ziarna. Ale ukryte za okularami przeciwsłonecznymi oczy patrzyły wprost na nią.
klaustrofobie. Rzucił kurtke na łó¿ko. Niewiele to pomogło,
rozcierała kark. Rozumiała swój niepokój o córkę, ale uczucia do Nevady były czymś zaskakującym i na pewno
Ani słowa więcej, ale Nevada i tak czuł ulgę. Wcześniej został zarejestrowany i przesłuchany, i właśnie jechał do
poznała kilkoro ludzi, a o innych słyszała. W sumie rozpoznała

podłogę, tocząc się po płytach posadzki.

- Dość! - uciął McCallum szorstko. - Grajmy.
czekaj... nie wiem... dwie godziny, mo¿e trzy... Mam tu cos,
- Wróciłam z kilku powodów - przyznała, mrużąc oczy. Teraz albo nigdy, pomyślała. - Jeden z nich ma związek z

Pchneła kolejne drzwi i weszła do gabinetu. Sciany

- Poradzę sobie. - Machinalnie dotknęła medalionu, w którym ukryto maleńki mikrofon.
Zawsze lubiła się z nim złośliwie drażnić. Zwłaszcza kiedy był w sytuacji bez wyjścia.
przeszłości te słowa od niejednej kobiety, ale żadnej nie wierzył.

ufałabym mu ani troche.

- Niech się pan trzyma z dala od mojej córki!
Ciemna, rozczochrana główka ostrożnie wysunęła się spod łóżka. Chłopiec rozejrzał się na wszystkie strony i dopiero potem zdecydował się opuścić swą kryjówkę. Gdyby Bella nie widziała go wcześniej na zdjęciach, pomyślałaby, że jest dzieckiem kogoś ze służby. On jednak pochodził „z książęcego rodu.
Spojrzał w jego stronę! Patrzył na niego!